28 października 2012

Laminowanie włosów...

...czyli mój pierwszy raz;)

Dziewczyny i mnie to dopadło! Już od kilku dni chodziłam z zamysłem, aby poddać moją siostrzenicę temu eksperymentowi. Chciałam sprawdzić ten zabieg, czy rzeczywiście jest taki spektakularny, jak to wszędzie czytam. Ona ma długie, piękne włosy i efekt laminowania powinien być u niej widoczny. Akurat dzisiaj mnie odwiedziła. Długo nie musiałam jej namawiać, bo jak ma się 14 lat, to nie ma nic ważniejszego niż piękne i błyszczące włosy jak u Danusi czy Jagienki z "Krzyżaków" (lektura u niej na topie;)

Zainspirowana postem ANWENY i przystąpiłam do dzieła. Przygotowałam:



1 łyżkę żelatyny
1/3 szklanki gorącej wody
1 łyżkę maski do włosów
Maskę restrukturyzującą i wygładzającą do włosów firmy Oyster Sublime Fruit Olive z oliwą z oliwek i keratyną użyłam teraz pierwszy raz, więc nie mogę napisać jej osobnego działania, ale na pewno to zrobię.

Żelatynę wymieszałam z gorącą wodą, a gdy mieszanina była ciepła dodałam maskę do włosów i nałożyłam na włosy. Siostrzenica ma włosy za łopatki i na tę długość, mieszaniny wystarczyło aż nadto. Ale się wszystko kleiło!;) Nałożyłam jej na głowę elegancką reklamówkę, na to ręcznikowy turbanik i czekałyśmy 45 minut.

Po wyznaczonym czasie, zdjęłyśmy folie i ręcznik. Włosy były bardzo posklejane, a siostrzenica miała uczucie ciągnięcia na czole... Co się dziwić, żelatyna już zastygała. Myślałam, że będzie trudno całość spłukać, ale nic mylnego. Całość pięknie spływała pod działaniem lekko letniej wody. Trochę nas zmartwiło, bo pierwszy raz przy spłukiwaniu pozbyła się kilku włosów więcej niż zwykle. Nie wiem, czy ma to związek z laminowaniem?

Nie marnując czasu w oczekiwaniu na efekty, pogodziłam się z moją przyjaciółką Jillian, z którą nie ćwiczyłam już ho, ho... przed październikiem... 
Nie rzucając się jeszcze na głębokie wody włączyłam LEVEL 1 i wylałam z siebie ostatnie poty:)



Jednak nie jest ze mną jeszcze tak źle, kondycyjnie myślałam, że będzie gorzej... uff... odetchnęłam;)

W międzyczasie siostrzenica wysuszyła włosy (bo za długo musiałybyśmy czekać) i... poznajcie efekty wizualne:






Najważniejsze efekty, które siostrzenica potrafiła określić, to: włosy stały się bardziej sypkie i błyszczące, są wygładzone i nie puszą się, ani nie elektryzują. Z rozczesywaniem jednak nie zauważyła różnicy.
Od siebie mogę potwierdzić i dodać, że włosy w dotyku są jedwabiste i rzeczywiście sypkie jak po moim ArganSilk:)

Tylko teraz muszę doczytać, co jaki czas można laminować włosy.

Muszę teraz jeszcze popracować nad jej końcówkami.



Macie doświadczenie z laminowaniem? Możecie coś doradzić na zdrowe końcówki? Jak się Wam podobają efekty laminowania?


116 komentarzy:

  1. Nie próbowałam tego jeszcze ale może się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ty masz piękne włosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm może i ja powinnam spróbować, mam dużo kręconych, napuszonych włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, to nic nie kosztuje... w porównaniu do jedwabiu!!! A efekt ten sam.

      Usuń
  4. a co do ćwiczeń to Go! Go! Goooo!!!! :) super, że się zmotywowałaś... Ja właśnie siedzę w pracy.. w niedzielę??? tak w niedzielę ;) 4Q idzie i wtedy jakoś więcej pracy :/

    OdpowiedzUsuń
  5. no efekt bardzo widoczny i włosy pięknie się prezentują ale mnie do tego "zabiegu" nie ciągnie nic a nic mimo że wiele blogerek o nim pisze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe... A masz może zdjęcia włosów przed zabiegiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie zrobiłam..., bo włosy były przed myciem...;(

      Usuń
  7. Wow efekt spektakularny takie błyszczące..żeby mi się tylko chciało robić takie papki czy maseczki - moim szczytem jest odżywka w sprayu (aktualnie ocet MALINOWY żeby rozczesać:) hehe - w każdym razie Brawo dla Was obu:) aaaa i jeszcze mega brawa za odnowioną przyjaźń Malinowo - Jilianową - wiem z autopsji że to "trudny" związek :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie ma piękne włosy, zazdroszczę :) Niech o nie dba, bo jest o co :)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne też muszę spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczny efekt.Muszę tego spróbować bo moje włosy wyglądają strasznie. :-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ja myślę, że w końcu tez spróbuje na swoich włosach;)

      Usuń
  11. ja jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle się naczytałam tu na blogach, że mnie ta akcja tez ogarnęła;)

      Usuń
  12. Laminowania nie można powtarzać za często(można przeproteinować włosy).
    Raz na dwa tygodnie będzie raczej bezpiecznie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super za info! OK, zobaczymy jak długo się utrzyma efekt...:)

      Usuń
  13. Rzeczywiście, nie doczytałam, mój błąd. Myślałam, że to Twoje włosy, a siostrzenica suszyła i pomagała :P Ale fakt faktem, włosy piękne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już dwa razy laminowałam i w najbliższych dniach zamierzam powtórzyć ten zabieg. Moim zdaniem efekty po nim są świetne! Ciekawa jestem jak teraz zminimalizuje puszenie, bo pogoda jest zdecydowanie bardziej zawilgocona niż wtedy, gdy robiłam laminowanie ostatnim razem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooooo, super, że wrzuciłaś linka do tych ćwiczeń! Ja właśnie uświadomiłam sobie, że mam nieco ponad 2 miesiące do Sylwestra, a wypadałoby zrzucić parę kilogramów przed tym ważnym dla mnie dniem (wyjeżdżam w góry razem z moim chłopakiem i jego znajomymi w pracy, więc przecież nie mogę przynieść mu wstydu i pokazać się z brzuszkiem, jakbym była w 5 miesiącu ciąży xD). Te ćwiczenia wykonuje się codziennie? Gdzie można coś więcej o tym cyklu poczytać? Jakie daje efekty? Będę bardzo wdzięczna za rady :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwyżej zawsze możesz udawać, że jesteś w ciąży ;P hehe.. ŻARTUJĘ oczywiście :) powodzenia w spełnieniu celu, ja też do końca roku mam około 5kg do zrzucenia, a do lipca 2013 kolejne 5 i moje BMI w końcu będzie na poziomie - równowaga... a nie jak teraz lekka nadwaga ;)

      Usuń
    2. U mnie BMI zawsze wychodzi w normie, bo w sumie nie ważę dużo. Ale niestety te moje kilogramy to w większości nieestetycznie wyglądający tłuszczyk, który wolałabym zamienić na płaski brzuszek (bo o delikatnie wyrzeźbionych mięśniach nawet nie marzę :P).
      Cellulitko, Tobie też życzę powodzenia w walce z kilogramami i duuuuużo wytrwałości i samozaparcia :*

      Usuń
    3. Na moje efekty są, ale rzeczywiście Jillian wymaga konsekwencji. Cały cykl to 30 dni - codziennie! Najlepiej to w cyklach po 10 dni każdy level. Najlepiej ćwiczy się tu samozaparcie i kondycje, bo sporo jest ćwiczeń tj. np pajacyki, czy ogólnie skakanie.
      Ja ćwiczyłam przed wyjazdem na urlop + wspomagałam się małą dietką, z efektów byłam bardzo zadowolona:) Bardzo polecam, ale... powtórzę... trzeba być konsekwentnym...
      Oj na ten temat mogłabym dużo pisać, może kiedyś się rozpiszę w osobnym poście;)

      Usuń
    4. 30 dni to w sumie nie dużo. Może rozłożę sobie to na 60 dni, bo z moją kondycją jest dość kiepsko i nie wiem, czy dałabym radę w ciągu 10 dni oswoić się z jednym poziomem. Ale właśnie na efektach bardzo mi zależy, więc może się zmobilizuję :)
      Dziękuję za odpowiedź :*

      Usuń
    5. to można zrobić 20+10 dni i tylko 2 poziomy. ten trzeci wcale nie jest taki zły... Ale w 60 dni efektów nie gwarantuję;( Tu chodzi o totalne uderzenie i optymalną walkę;)

      Usuń
    6. Właśnie słyszałam, że 2 etap jest najbardziej męczący i że jak się już przeżyje etap 2, to z 3 będzie luz. Nie wiem, na ile to prawda.
      Może zrobię tak, że jednak zrobię 30 dni, a potem ewentualnie albo powtórzę cykl (jeśli jeszcze nie padnę z przemęczenia :P) albo będę ćwiczyć w grudniu tylko cardio na orbitreku dla ogólnej poprawy kondycji.

      Usuń
    7. Tak, to prawda, drugi jest najtrudniejszy, ale też bez przesady! Wydaje się nic - 30 dni, ale jednak wymaga to cierpliwości i jak zdarzy Ci się kryzys 1 dniowy, to nie ma problemu. Mnie w ciągu 30 dni trafiły się takie 2 dni, kiedy nie mogłam się przemóc.
      Trzymam za Ciebie kciuki, to od kiedy zaczynasz? Może będziemy się wspierać?:)

      Usuń
  16. Ale ma piękne włosy :)
    Ja jeszcze nie laminowałam i jakoś mnie do tego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, piękny efekt! U mnie niestety laminowanie się nie sprawdziło :(

    OdpowiedzUsuń
  18. jakie ona ma piękne włosyy, aż teraz nie żałuję, że nie wybrałam się do fryzjera i nie obcięłam moich kudłów. też będą kiedyś takie długie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki:) A ona tez już coś zaczęła mówić o grzywce, czy pocieniowaniu, ale póki co wybiłyśmy jej to z głowy;)

      Usuń
  19. Efekt zdumiewający oraz piorunujący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba też wziąć pod uwagę flash aparatu, który na pewno wzmocnił efekt na zdjęciu.

      Usuń
  20. Piękne włosy. Ja też miałam ochotę spróbować laminowania, ale jakoś nie mogę się zebrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. siostrzenica ma piękne włosy :)
    laminowania nie próbowałam, jakoś mnie nie ciągnie do tego za bardzo, za to bardzo polubiłam żel lniany i moje włosy także ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czytałam, też trzeba spróbować, a reszta na buźkę;)

      Usuń
  22. wow, wow, wow, extra moim włosom się przyda! koniecznie muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie próbowałam laminowania , ale chyba namówię moją kuzynkę, ale to dopiero w wakacje :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie próbowałam, ale kiedyś nadejdzie ten czas.;)
    Siostrzenica ma przepiękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, włosy ma śliczne, więc efekt jest przejaskrawiony troszeczkę, a flash aparatu dodaje swoje;)

      Usuń
  25. Liczyłam na poprawiony skręt i błyszczące włosy, a były matowe, ciężkie do ułożenia i w ogóle bez życia, po prostu nie dla mnie ta metoda :) Za to gotowane siemię lniane bardzo lubią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie też czytałam. Może następnym razem jak dorwę siostrzenicę, to zrobię kolejny eksperyment;)

      Usuń
  26. Ja właśnie od ponad miesiąca się do niego zabieram i zabrać nie mogę. Za to przepadłam w olejowaniu, służy moim włosom wybitnie. Wczoraj prawie cały dzień łaziłam na głowie z maską z żółtka również z przepisu Anwen jednak nieco go zmodyfikowałam. Efekt po prostu miodzio, włosy faktycznie jak z reklamy. Przy mojej kręconej czuprynie ciężko wydobyć połysk, a ta maska to zrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie bardzo jeszcze się jeszcze orientuję w tym olejowaniu...

      Usuń
    2. Podobno pasuje każdym włosom. Ja akurat mam bardzo suche włosy, ale czytałam, że również osoby o przetłuszczającej się czuprynie stosują oleje z bardzo dobrym skutkiem. W sumie całą moją wiedzę czerpałam z bloga Anwen. Mam włosy do połowy pleców i wystarcza mi ok. 1 łyżki stołowej oleju na całe włosy. Chodzi o to , żeby były delikatnie posmarowane, a nie kąpały się w oleju.
      Zaczęłam od tego posta http://anwena.blogspot.com/2010/07/zapewne-kazda-z-was-jesli-ogladaa-film.html i grzebałam dalej. Sama stosuję Vatikę. Poszłam na skróty bo po prostu jeszcze nie za bardzo na olejach się znam :)
      I dzięki za gratki :) W sumie sama nie wiem kiedy mi ta 100 stuknęła, ale i tak mi jest bardzo miło, że ktoś w ogóle chce mnie czytać :D

      Usuń
    3. Dzięki za informację. Musze się zaczytać w tym olejowaniu, może dla odmiany ja sobie zrobię?
      Ja kaczorki lubię i to bardzo:)

      Usuń
    4. Spróbuj :) Testujemy na sobie tyle rzeczy to olejowania również można spróbować. Szykuje mi się trochę wolnego, więc może i ja się zbiorę do napisania posta o olejowaniu. Jestem jeszcze nowicjuszem, ale może właśnie moje wstępne doświadczenie okaże się przydatne :)
      Apropo's kaczorków - wiesz, ja nawet maseczki kupuję z maliną na rysunku :D

      Usuń
    5. Chętnie poczytam takiego posta:)
      ;)

      Usuń
  27. u nas już prawie całkowicie stopniał :(

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie laminowanie się kompletnie nie sprawdziło. Śliczne włosy, tylko dlaczego siostrzenicy,a nie Twoje ? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja nie mam takich ładnych...;) Ale może spróbuję;)

      Usuń
  29. Ja też raz laminowałam włosy. Efekty trochę mi się podobały, a trochę nie. Miałam to powtórzyć, ale nie mogę się za to zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dowiedziałam się, że 2 tygodnie trzeba odczekać do następnego razu.

      Usuń
  30. piękne włosy! nic tylko pozazdrościć. pierwszy raz słyszę o laminowaniu włosów mówiąc szczerze. poczytam o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  31. imponujacy efekt..pieknie blyszczace wloski:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie laminowałam jeszcze włosów, ale Twoja Siostrzenica ma przepiękne lśniące włosy. Też lubię Jilian, ale na siłowni staram się dobierać swoje zestawy treningowe, myślę że już ćwiczę na tyle długo, że mogę sobie sama opracowywać zestawy bez trenera. ;) Życzę Ci powrotu do sportu, ale tylko i wyłącznie ze względów zdrowotnych :*:*:* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ze względów zdrowotnych:) Jak już długo nie ćwiczę, to bardzo mi tego brakuje:)

      Usuń
  33. ja chyba zostanę przy laminowaniu siemieniem, bo efekt podobny, a nie ma tego zapaszku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nie było żadnego nieprzyjemnego zapachu. Użyłam maski, która przeważyła widocznie zapach na zdecydowanie ładny.

      Usuń
  34. No piękny efekt u siostrzenicy wyszedł! U mnie niestety było zupełnie inaczej, opisywałam na blogu.
    Jeśli się nie mylę to zabiegu laminowania nie można robić zbyt często, chyba około raz na dwa tygodnie, by nie przesadzić z proteinami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to lecę poczytać, jak u Ciebie było...

      Usuń
  35. zostałaś otagowana ;) Serdecznie zapraszam :http://glammadame1990.blogspot.com/2012/10/tag-moje-wosy-w-piguce.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu, jak już odpowiedziałam na ten tag, ale dziękuję za zaproszenie:)

      Usuń
  36. No śliczne błyszczące włosy! :) Tylko pozazdrościć!
    Nie próbowałam nigdy tego robić, ale wiele czytałam. Myślę, że kiedyś w końcu spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz muszę wypróbować to olejowanie;)

      Usuń
  37. pięknie podziałało na nie laminowanie :)
    moje też bardzo je lubią :>

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękne włosy ma Twoja siostrzenica:)muszę w końcu kupić zelatynę i sama spróbować laminowania bo włosy też mam długie:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dobrze masz z tą siostrzenicą- testerką ;) Włosy ma dziewczyna faktycznie piękne. Ja też się przymierzam i przymierzam do laminowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, potestuję sobie jeszcze na niej co nieco;)

      Usuń
  40. piękny efekt, ale przede wszystkim fantastyczny odcień włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ładne te pasemka, naturalne oczywiście:)

      Usuń
  41. Byle nie za często bo można przeproteinować i będzie such-busz :) Zgadzam się z przedmówczynią - piękny odcień włosów!

    OdpowiedzUsuń
  42. a ja się ciągle boję spróbować na swoich laminowania.
    A na końcówki dobrze się sprawdza ciepła oliwa z oliwek wtarta:-)

    OdpowiedzUsuń
  43. ja robiłam dwa razy laminowanie i za kazdym razem z innego przepisu wyszły inne efekty:) najlepsze po 45 minutach i 1/4 szklanki wody.
    ćwiczyłam jilian, a kiedy zrobiłam miesiaczną przerwę to ledwo zyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak cięzko było znowu cwiczyć

      Usuń
    2. mnie jeszcze dziś bolą nogi... Kolejna dawka Jillian jak wrócę z weekendu.

      Usuń
  44. Nigdy nie laminowałam, ale czytałam o tym. Efekty są kuszące...

    OdpowiedzUsuń
  45. Cudowne efekty i piękne włosy!;) U mnie laminowanie niestety się nie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
  46. Sporo czytałam o laminowaniu, ale jakoś nie mogę się zebrać. Pięknie błyszczące włosy!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za dodanie komentarza, każdy mnie bardzo cieszy i jest dla mnie inspiracją do dalszego działania:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...