Dziewczyny i mnie to dopadło! Już od kilku dni chodziłam z zamysłem, aby poddać moją siostrzenicę temu eksperymentowi. Chciałam sprawdzić ten zabieg, czy rzeczywiście jest taki spektakularny, jak to wszędzie czytam. Ona ma długie, piękne włosy i efekt laminowania powinien być u niej widoczny. Akurat dzisiaj mnie odwiedziła. Długo nie musiałam jej namawiać, bo jak ma się 14 lat, to nie ma nic ważniejszego niż piękne i błyszczące włosy jak u Danusi czy Jagienki z "Krzyżaków" (lektura u niej na topie;)
Zainspirowana postem ANWENY i przystąpiłam do dzieła. Przygotowałam:
1 łyżkę żelatyny
1/3 szklanki gorącej wody
1 łyżkę maski do włosów
Maskę restrukturyzującą i wygładzającą do włosów firmy Oyster Sublime Fruit Olive z oliwą z oliwek i keratyną użyłam teraz pierwszy raz, więc nie mogę napisać jej osobnego działania, ale na pewno to zrobię.
Żelatynę wymieszałam z gorącą wodą, a gdy mieszanina była ciepła dodałam maskę do włosów i nałożyłam na włosy. Siostrzenica ma włosy za łopatki i na tę długość, mieszaniny wystarczyło aż nadto. Ale się wszystko kleiło!;) Nałożyłam jej na głowę elegancką reklamówkę, na to ręcznikowy turbanik i czekałyśmy 45 minut.
Po wyznaczonym czasie, zdjęłyśmy folie i ręcznik. Włosy były bardzo posklejane, a siostrzenica miała uczucie ciągnięcia na czole... Co się dziwić, żelatyna już zastygała. Myślałam, że będzie trudno całość spłukać, ale nic mylnego. Całość pięknie spływała pod działaniem lekko letniej wody. Trochę nas zmartwiło, bo pierwszy raz przy spłukiwaniu pozbyła się kilku włosów więcej niż zwykle. Nie wiem, czy ma to związek z laminowaniem?
Nie marnując czasu w oczekiwaniu na efekty, pogodziłam się z moją przyjaciółką Jillian, z którą nie ćwiczyłam już ho, ho... przed październikiem...
Nie rzucając się jeszcze na głębokie wody włączyłam LEVEL 1 i wylałam z siebie ostatnie poty:)
Jednak nie jest ze mną jeszcze tak źle, kondycyjnie myślałam, że będzie gorzej... uff... odetchnęłam;)
W międzyczasie siostrzenica wysuszyła włosy (bo za długo musiałybyśmy czekać) i... poznajcie efekty wizualne:
Najważniejsze efekty, które siostrzenica potrafiła określić, to: włosy stały się bardziej sypkie i błyszczące, są wygładzone i nie puszą się, ani nie elektryzują. Z rozczesywaniem jednak nie zauważyła różnicy.
Od siebie mogę potwierdzić i dodać, że włosy w dotyku są jedwabiste i rzeczywiście sypkie jak po moim ArganSilk:)
Tylko teraz muszę doczytać, co jaki czas można laminować włosy.
Muszę teraz jeszcze popracować nad jej końcówkami.
Macie doświadczenie z laminowaniem? Możecie coś doradzić na zdrowe końcówki? Jak się Wam podobają efekty laminowania?