Od producenta: MAXymalna ochrona przeciwsłoneczna dla skóry, która nie toleruje żadnej ekspozycji na słońce, skóry bardzo jasnej z piegami, skóry wystawionej na ekstremalne działanie słońca (tropiki, góry...). Nie zatyka porów i jest wodoodporny, bezzapachowy, a także fototrwały.

Pojemność: 40 ml
Cena: ok. 55 zł
MOJA OCENA
Opakowanie: mała tubka z zamknięciem na "klik". Czasami miałam problem z domknięciem.

Aplikacja: uciążliwe jest to, że sporo kremu pozostaje na zamknięciu i schnie. Jest to i nieestetyczne, i utrudnia zmykanie.
Zapach: raczej bezzapachowy.
Konsystencja: bardzo rzadki fluid o jedwabistej, lekkiej konsystencji (podaję za producentem, bo to się zgadza). Łatwo się rozprowadza, ale według mnie pozostawia lekki film na twarzy.


Wydajność: bardzo duża. Niewielka ilość kremu bardzo dobrze pokrywa twarz.
Działanie: moja twarz tego lata była na silnej południowo-słonecznej ekspozycji;) Mogłam więc bardzo dobrze przetestować ten produkt. Chciałam, aby krem chronił moją twarz przed słońcem, a jednocześnie zastępował mi podkład. Jak się sprawdził jako podkład? Krem po nałożeniu na twarz kolorystycznie "wtapia" się w nią wyrównując koloryt skóry, tak że faktycznie nie używałam już podkładu. Jak dla mnie dużym minusem jest to, że po nałożeniu kremu twarz się bardzo świeci. Radziłam sobie pudrując lekko twarz. Dodatkowo bardzo brudzi, ale do tego jestem przyzwyczajona, stosując od kilku lat różnego rodzaju podkłady. Miałam okazję sprawdzić działanie kremu w wodzie i potwierdzam informację producenta, że krem jest wodoodporny. Woda spływa po nim jak po kaczce;) Mimo to dla większej pewności, idąc za radą producenta, nakładałam krem często, także po wyjściu z wody. A jak z ochroną słoneczną? Od momentu jego stosowania żadne dodatkowe niespodzianki nie pojawiły mi się na twarzy, tylko ładna równa opalenizna. Działanie chroniące przed słońcem sprawdziło się w 100%
Ogólna ocena: jest to produkt dla osób o jasnej karnacji i może dlatego czułam się z nim bezpiecznie. Miałam poczucie, że ochroni mnie przed kolejnymi plamami. Mimo jego przywar, o którym pisałam wyżej, pokochałam go. Aż tak:) Zastanawiam się jednak, czy nie mogłabym lepiej dobrać produkt z pełnej oferty Bioderma Photoderm?
Punkty: 5/6
Nie zazdroszczę kłopotów ze słońcem, ale sama przez to już przechodziłam, depigmentacja zrobiła ze mnie szczura w ciapki. Na szczęście poszło, jak przyszło, więc mogę się cieszyć słoneczkiem ile dusza zapragnie (a pragnie wiele i mocno i najlepiej przez cały rok). Ale warto zapamiętać opinię o tym preparacie, oby nie był potrzebny (ale przezorny...) :)
OdpowiedzUsuńSamo przeszło? Dlaczego ja tak nie mam...
UsuńBardzo rzetelna recenzja, dla takich postów warto odwiedzać blogi.
OdpowiedzUsuńTen filtr to mój drugi ulubiony :) Bardzo go lubię. Używam filtrów w zasadzie przez cały rok, Photoderm wydaje mi się lepszy na zimę niż na lato (mimo wszystko w lecie wolę coś o jeszcze lżejszej konsystencji).
OdpowiedzUsuńA jaki jest Twój numer jeden, na lato?
UsuńDucray Melascreen Sun Cream SPF50+, jest mniej wyczuwalny na twarzy podczas noszenia i nie bieli, chyba trochę lepiej się wchłania, chociaż błyszczy tak samo jak ta bioderma. No i opakowanie mi odpowiada, ma pompkę.
UsuńDzięki, muszę znaleźć i poczytać, ale fajnie mieć już rekomendację:)
UsuńZnamy
OdpowiedzUsuń