Zakończyłam już stosowanie zestawu marki Marc Anthony z olejkiem arganowym, o którym pisałam w poście listopadowym. Późno otrzymałam kosmetyki, więc dopiero teraz mogę przedstawić swoją opinię.
Przypominam informacje od producenta:
Szampon rewitalizujący z marokańskim olejkiem arganowym
Głęboko oczyszcza i odmładza włosy. Wzbogacony dobroczynnym olejkiem arganowym, keratyną i olejkiem z pestek winogron. Przywraca włosom siłę, blask i chroni przed puszeniem. Nie zawiera siarczanów.
Składniki:
Pojemność: 250 ml
Cena: 39,99 zł
Odżywka rewitalizująca z marokańskim olejkiem arganowym
Natychmiastowy efekt lśniących, miękkich i wygładzonych włosów. Wzbogacona olejkiem arganowym, keratyną i olejkiem z pestek winogron. Kompleksowo odżywia, głęboko nawilża i wzmacnia. Podkreśla kolor i zabezpiecza włosy przed puszeniem.
Składniki:
Pojemność: 250 ml
Cena: 39,99 zł
Terapia rewitalizująca z marokańskim olejkiem arganowym
Lekka formuła o silnie rewitalizującym działaniu do wszystkich rodzajów włosów. Wzbogacona olejkiem arganowym, keratyną, witaminą E oraz oliwą z oliwek.
Wnika głęboko w strukturę włosów, nawilża je i wzmacnia. Przywraca blask i chroni przed puszeniem.
Składniki:
Pojemność: 50 ml
Cena: 45,99 zł
Produkty dostępne są w sieciach drogerii Rossmann, Hebe oraz w sklepie internetowym: www.PanaKotaSklep.pl
MOJA OCENA
Recenzja będzie obejmować 3 kosmetyki, w jednym poście, ponieważ używałam je razem do każdego mycia.
Opakowanie: szampon i odżywka umieszczone sa w tubie z wygodnym zamknięciem na "klick", natomiast terapia rewitalizująca m opakowanie w formie plastikowego, brązowego i przezroczystego flakonika, który zakończony jest sprayem.
Konsystencja: szamponu - perłowo-kremowa; odżywka - kremowa; terapia - rzadki olejek.
Zapach: na początku wydawał mi się dość przyjemny, ale im dłużej stosowałam ten zestaw, tym bardziej zapach stawał się dla mnie uciążliwy(szczególnie terapii).
Wydajność: po trzech tygodniach używania (na początku co drugi dzień, a później codziennie), wydajność szamponu i odżywki jest dość duża. Szamponu zużyłam niecałą połowę, odżywki znacznie mniej. Wydajność terapii jest ogromna, bo przez te 3 tygodnie zużyłam zaledwie tylko czubeczek z szyjki flakonika. Dla pokrycia moich włosów używam tylko 2 naciśnięcia spay-em.
Działanie: od tego zestawu oczekiwałam, że przede wszystkim zabezpieczy moje włosy przed puszeniem, że będę miała włosy gładkie, błyszczące i sypkie. Spodziewałam się też wzmocnienia włosów. Niestety, moje włosy nie przyjęły dobrze tego zestawu. Z każdym myciem dawałam mu szansę, ale nic z tego. Straciły wcześniejszy blask, puszyły się i co gorsza były bardzo obciążone. Zwykle myję włosy wieczorem co dwa dni, jednak po myciu tym zestawem, już w drugim tygodniu byłam zmuszona myć włosy częściej. Następnego wieczora włosy już nadawały się do mycia.
Ogólna ocena: jestem rozczarowana tym zestawem. Używałam wcześniej, jak wiecie olejek organowy firmy Oyster i spodziewałam się podobnych rezultatów, ale niestety. Nie jest to zestaw na moje włosy. Może znaczenie ma tu fakt, że farbuję włosy, nie mam pojęcia... Jednak moje półdługie włosy straciły swoją kondycję i z radością wróciłam do szamponu Pharmaceris:) Uratował moje włosy natychmiast.
Punkty: 3/6
Zestaw otrzymałam dzięki uprzejmości firmy:
Pojemność kosmetyków jest jeszcze spora, więc jeśli zechcecie go przygarnąć i wypróbować, to chętnie wyślę go jednej z dziewczyn z Malinowego Klubu, która w mailu zgłoszeniowym napisała, że chciałaby testować kosmetyki do włosów. Może na innych włosach będę się sprawowały lepiej, nie są to przecież kosmetyki z najniższej półki cenowej...
Jeśli chcecie otrzymać ten zestaw, to proszę napiszcie komentarz pod tym postem, wybiorę jedną osobę do której wyślę cały zestaw.
**************
Wczoraj wieczorem dołączyła do mojego bloga 500 osoba! Nie sposób się tym nie pochwalić:)
Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które chcą tu wracać i czytać moje recenzje. Jest to dla mnie tym bardziej ważne, że wkładam w prowadzenie bloga dużo serca, energii, no i czasu:) Pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno, było nas tu 50 osób, później 50 klubowiczek, a teraz mojego bloga obserwuje już ponad 500 osób i do Malinowego Klubu należą już 122 osoby!




