Od producenta: maseczka odżywcza z eliksirem z róży chilijskiej i czystym olejkiem z róży damasceńskiej jest cennym podarunkiem dla cery suchej i bardzo suchej. Nałożona na twarz i szyję i pozostawiona na całą noc daje rewelacyjne efekty. Usuwa suchość, szorstkość i łuszczenie się naskórka, działa przeciwzmarszczkowo, odżywczo, kojąco i wygładzająco. Pojawia się wymarzona aksamitna miękkość i jedwabista gładkość naskórka, co daje uczucie satysfakcji, zadowolenia i spełnionych nadziei.
Sposób użycia: Maseczkę należy nałożyć wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi oraz pod oczy i pozostawić do wchłonięcia. NIE ZMYWAĆ.
Pojemność: 10 ml
Cena: 5,80 zł
MOJA OCENA
Opakowanie: przygotowane na jedno użycie. Kolorystyczni i graficznie jest dla mnie zachęcająca.
Aplikacja: tak jak w innych saszetkach.
Zapach: zapach różany, na który tak liczyłam niestety mnie zawiódł, nie spełnił moich oczekiwań. Liczyłam na "kąpiel" w kwiatkach róży, a dostałam zapach róży z ogródka u sąsiada... Zapach ten jest ledwie wyczuwalny. W każdym razie zapach jest delikatny i przyjemny.
Konsystencja: dość zwięzła, kremowa.
Rozprowadzanie: lekkie, kremowe, przyjemne.
Wchłanianie: maseczka ma sama wchłonąć., ponieważ nie należy jej zmywać. Po 10 minutach konsystencja maseczki coraz bardziej się rozluźniała i robiła się płynna uwidaczniając pory.
Działanie: nie odczułam żadnych ubocznych skutków. Na moja cerę nie zadziałała fizycznie. Maseczka bardzo długo się wchłaniała. Jest to typowa maseczka na noc. Chodziłam z nią na twarzy chyba ze dwie godziny. Twarz wprawdzie coraz bardziej mi prześwitywała, bo maseczka sukcesywnie się wchłaniała, ale jednak nie całkowicie. Miałam za to nieprzyjemne uczucie jakby maseczka zaraz miała mi spłynąć na bluzkę. Nie wyobrażałam sobie iść z taką twarzą spać, wybrudziłabym całą poduszkę. A producent pisze: NIE ZMYWAĆ. Chciałam ją trochę wytrzeć, wklepać, ale niestety nie było takie możliwości. Moja twarz była do granic tłusta. Ręce od wycierania też, aż trudno było je wymyć nawet mydłem. Teraz już wiem dlaczego miałam nie zmywać, bo i tak bym jej nie zmyła.
Efekt: dopiero do jej użyciu doczytałam, że jest to maseczka dla cery suchej i bardzo suchej. Ja takiej nie mam, więc pewnie dlatego nadmiar maseczki nie miał gdzie wchłonąć. Albo mogłam zastosować jej tylko połowę. Nie mogę jednak powiedzieć nic złego na efekty jej użycia następnego dnia. Skóra była jędrna, nawilżona i nawet wygładzona.
Ogólna ocena: czy miałam uczucie satysfakcji, zadowolenia i spełnionych nadziei? Nie, nie jest to maseczka, której pragnie moja twarz. To uczucie tłustej twarzy mnie strasznie irytowało. Sądzę jednak, że osoby, które mają suchą skórę będą zadowolone i na pewno poczują ukojenie na twarzy. Tym razem nie będzie ochów i achów.
Punkty: 4/6

A jak Wasze przygotowania maseczkowego babskiego wieczora? To już ostatnia szansa. Na zdjęcia czekam do jutra do północy.
Dla zainteresowanych napiszę, że do tej pory dostałam tylko jedno, ale za to fajne zdjęcie. Jeśli nie wpłyną inne, konkurencyjne zdjęcia, to Bambusowy Raj może liczyć na nagrodę pocieszenia, za odwagę!
PS Jutro rano jadę na grzyby, strasznie się cieszę na tę wyprawę! W końcu pooddycham świeżym powietrzem, a jak uda się ich trochę zebrać, to w domu będzie pięknie pachniało:)























