21 września 2012

CLEANIC Professional Nawilżane chusteczki do peelingu Efekt dermabrazji

Przygotowałam wczoraj twarz na przyjęcie maseczki, stosując po raz pierwszy chusteczki do peelingu. Co przeżyłam i jak przeżyłam przeczytajcie same.

Od producenta: chusteczki pokryte mikrogranulkami skutecznie usuwają martwy naskórek. Nawilżone ekstraktem z chabra bławatka łagodzą efekty peelingu, a także tonizują i działają antyseptycznie. UWAGA! Regularnie stosowany peeling (1-2 razy w tygodniu) przygotowuje skórę na przyjęcie składników odżywczych zawartych w kremach i maseczkach. Niezaprzeczalnym jego atutem jest także widocznie gładka i rozjaśniona cera.  

Skład: AQUA, CETEARYL ISONANOATE, CETEARETH-20, CETEARYL ALCOHOL, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERYL STEARATE, GLYCERIN, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, CETEARETH-12, CETYL PALMITATE, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, PROPYLENE GLYCOL, CENTUREA CYANUS EXTRACT, ALLANTOIN, HYDROXYPROPYL METHYLCELLULOSE, CETYLPYRIDINIUM CHLORIDE, CITRIC ACID, PERFUM.
Ilość: 10 sztuk w opakowaniu
Cena: 6,99 zł

 

MOJA OCENA

Opakowanie: chusteczki są ułożone w szczelnie zamkniętym opakowaniu, który można
kilkakrotnie otwierać i zamykać na przylepiec.

Zapach: delikatnie mydlany.

Wygląd: zrobił na mnie dobre wrażenie, śliczne niebieskie, niepozorne kropeczki. Po drugiej stronie chusteczki kropeczek brak.

Działanie: no i tu zaczyna się niezła zabawa. Te niepozorne z wyglądu, ślicznie niebieskie kropeczki, to potwory czyhające na moją twarz, aby ją obedrzeć ze skóry. Spodziewałam się raczej mniejszych drobinek, a nie dosłownie papieru ściernego. Będąc dzielną dziewczyną i w miarę wytrzymałą na ból, dotrwałam do końca, poddając temu zabiegowi całą twarz. Ale za każdym posunięciem moja ręka (sama, bezwiednie) naciskała chusteczkę z coraz mniejszym nasileniem. Po czym odwróciłam chusteczkę na drugą, bezpieczną stronę, gdzie nie ma drobinek (ha! grudek!) i poczułam wielką, błogą ulgę. A jak wyglądała moja twarz? Oczywiście była cała czerwona, ale i wygładzona. Po przeżyciu tego horroru ucieszyłam się na samą myśl, że za chwilę nałożę cudną maseczkę (o której napiszę później).

 
Ogólna ocena: cóż, będę używać (jeśli w ogóle) tych chusteczek w chwilach desperacji, gdy nic innego mi już nie pozostanie, albo jak będę chciała przeżyć coś ekstremalnego;) Moja ocena nie będzie za wysoka, ale może ktoś lubi takie "narzędzia zbrodni". Nie mogę też nie zauważyć ślicznego zapachu i efektu wygładzenia twarzy.

Punkty:
3/6


 Przeżyłyście kiedyś coś podobnego?


72 komentarze:

  1. W sumie ja lubię dobre ścieranie..może wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie próbowałam, ale mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie takimi rzeczami traktowac nos i borde bo potrzebuja mocneego peelingu :P nie majac nic pod reka to nawet szorstka gabka jade, wiec jak dla mnie bylyby dobre:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Ciebie też carOOlina zachęciłam? A myślałam, ze moja recenzja zniechęci was całkowicie. To dobrze, że tak nie jest, bo każdy co innego lubi:)

      Usuń
  4. ja ciągle się nad tymi chusteczkami zastanawiam, to fajna alternatywa dla zwykłego peelingu, ale jeśli są aż tak mocna ścierające to chyba zrezygnuję z kupna, moja twarz mogłaby takiego peelingu nie przeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja jakoś przeżyła, a efekt czy jest wart tego? Myślę, ze można spróbować, cena nie jest zabójcza.

      Usuń
  5. tych chusteczek akurat nie używałam lubię zwykłe nawilżone chusteczki dla niemowląt z biedronki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biedronki? Też z kropeczkami;) Oczywiście żartuję:)

      Usuń
  6. Lubię porządne zdzieranie, ale coś czuję, że to byłoby za mocna, nawet jak dal mnie :D
    Czytałam już na jednym blogu recenzję tych chusteczek i dziewczyna też miała takie zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. na nos, czoło i brodę chętnie wypróbuję, ale policzki odpuszczam zbyt mocne ścieranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. faktycznie na nosek mogą być dobre, ale na resztę twarzy również nie polecam, osoby o skórze wrażliwej, suchej, mogą mieć dosyć poważne problemy z podrażnieniem, ale już skóra tłusta raz na jakiś czas może sobie na to pozwolić;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. O mamusiu kochana. Takie cudo leży u mnie w szafeczce i grzecznie czeka. Sama nie miałam nawet chęci zaglądać, bo wiadomo peeling i moja twarz to dwa przeciwieństwa. Jeśli już, to tylko enzymatyczny. Jak dobrze, że się nie spieszyłam. Muszę komuś oddać do mycia pleców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam gdzieś, że do mycia pleców może się nie nadawać, bo chusteczki są zbyt wątłe i trudno nimi pocierać większą powierzchnię. Ale można spróbować na jakimś twardzielu;)

      Usuń
    2. Na mężu?
      Jemu chyba nic nie zaszkodzi, a peelingi pokochał chyba bardziej niż ja, chociaż pamiętam musiałam go namawiać chyba z miesiąc, ale jak już spróbował, to teraz ma jak król: mycie plecków na zawołanie...

      Usuń
    3. Wow! Cesorz to ma klawe życie;)

      Usuń
  10. skoro to takie sado-maso, to chyba nie będę próbować ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm szczerze ja chyba jakoś wolę typowy peeling do twarzy niż chusteczki, ale fajny gadżet można spróbować ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na wyjazd, podróż, bardzo wygodna forma opakowania.

      Usuń
  12. Ja uwielbiam zdzieracze! Im bardziej pisałaś, że mocne z nich skurczybyki - tym bardziej zechciałam je mieć! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie używałam ich jeszcze. Zastanawiałam się nad ich kupnem przez pewien czas, ale tera trochę obawiam się tego efektu ścierania, o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać recenzja jest kontrowersyjna: i na plus i na minus. Ale t dobrze, bo moje odczucia też są takie.

      Usuń
  14. Te chusteczki to powinny trafić chyba tylko jako zestaw ostatecznego ratunku, jak już wszystkie peelingi się skończą... Nie lubię jak coś mi próbuje zedrzeć twarz, więc pewnie nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mocne ścieranie przy mojej wrażliwej cerze naczynkowej mogłoby się nie skończyć zbyt dobrze. Raczej nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wydaje mi się, że mogłabyś czuć się niekomfortowo.

      Usuń
  16. Mam te chusteczki, ale przyznam szczerze, że leża już 2 miesiąc i wcale ich nie używam:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Wilk w owczej skórze? :) Ja nie lubię wszelkich chusteczek do twarzy, zawsze zrobią mi więcej szkody, niż pożytku...

    OdpowiedzUsuń
  18. taaaa.. ja przeżyłam i przeżywam nadal horror z peelingiem, o którym akurat dzisiaj napisałam.
    strasznie niefajne takie produkty. czy ktoś w ogóle lubi takie drapacze?!..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj wyżej, niektóre dziewczyny lubią:)

      Usuń
    2. jaaaaa.. jakie kasy teraz produkują! czytnik, MIKROFON... kosmos! żałuję, że nie było takich za moich czasów. nakręciłam się na maxa, ale niestety.. podobno ma z czytnikiem już jakiś "model" :(

      Usuń
  19. Jakoś niespecjalnie mnie interesują takie chusteczki. wolę zwyczajny peeling i jak najbardziej delikatny.

    OdpowiedzUsuń
  20. ech, coś się nie postarali z tymi chusteczkami... :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Kochana, peelink kawitacyjny zajmuje tyle samo czasu co pozostałe tylko wykonujesz go urządzonkiem, zawsze pielęgnacja twarzy powinna wyglądać tak samo lub podobnie: oczyszczanie czyli demakijaż, peeling tonizowanie i krem ;)
    buziolki:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Hi sweety,

    Gladly follow you. But pls follow me back :)

    Thx for you lovely visit!!!

    Happy weekend,

    Nicoleta

    www.nicoleta.me

    OdpowiedzUsuń
  23. To samo słyszałam o nich ;D Raczej nie kupię ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba poczytać, popatrzeć, poniuchać i można sobie wyrobić opinię

      Usuń
  24. Matko, historia rodem z horroru :D A takie niepozorne te chusteczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? "Chusteczki są w kropeczki i to chwalą sobie...";)

      Usuń
  25. Oj to na pewno nie dla mnie, moja cera by chyba nie przeżyła takiego intensywnego mechanicznego peelingu i pewnie zdjęłabym chusteczkę wraz ze skórą :D Chociaż sama idea mi się podoba, nie trzeba się niepotrzebnie moczyć czy fatygować, wystarczy wyjąć chusteczkę i sobie pocierać :D Dlatego lubię taką formę zmywania makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja czasami czuję potrzebę użycia takiego mocnego zdzieraka na buzię;-) Tych chusteczek nie testowałam, wolę tradycyjne peelingi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Hmmm,po Twojej ocenie raczej po nie nie sięgnę:-/
    Mam tłustą cerę i cały czas szukam złotego środka na jej pielęgnację...

    OdpowiedzUsuń
  28. muszę przyznać że jeszcze nie używałam |
    ale skoro tak oceniasz nei kupię:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubię takie zdzieraczki ;D chyba się skuszę .

    OdpowiedzUsuń
  30. W ogóle nie słyszałam o takim wynalazku i w sumie to nie wiem, czy chcę o nim słyszeć:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie słyszałam wcześniej o tych chusteczkach. A po Twojej recenzji na pewno się na nie skuszę ;p

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam pojęcia o istnieniu chusteczek peelingujących. Strasznie jestem ich ciekawa...pomimo tego efektu papieru ściernego :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za dodanie komentarza, każdy mnie bardzo cieszy i jest dla mnie inspiracją do dalszego działania:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...